Unieruchomiony
Szukałem ostatnio nieruchomości pod firmę. Bardziej z myślą o przyszłości niż bieżących potrzebach. Aż tak dobrze jeszcze nie stoję żeby wywalać kilkaset tysięcy na nowy lokal, rozglądałem się więc za perspektywicznie ulokowanym gruntem (jak to ładnie brzmi) lub ewentualnie budynkiem do remontu kapitalnego. Sieć nie jest mi obca więc właśnie tam skierowałem pierwsze kroki – no i dramat.
Serwisów z ofertami nieruchomości nie brakuje. Prawdę mówiąc jak na mój gust jest ich za dużo. Nikt przy zdrowych zmysłach nie jest w stanie ogarnąć ich wszystkich. Jednak nie to jest problemem. Największy bezsens, jaki kompletnie utrudnia wyszukiwanie ofert, to ich dublowanie. Ba, żeby tylko dublowanie. Te same oferty pojawiają się w różnych serwisach, często pod różnymi hasłami i opisami (a czasem nawet cenami).
Plagę stanowią na chama wciskane ogłoszenia wyglądające jak normalne ogłoszenie o sprzedaży nieruchomości… po chwili jednak okazuje się że oferta dotyczy tylko wybudowania domu według konkretnego projektu, na gruncie własnym. No przecież do ciężkiej cholery jakbym szukał wykonawców, to nie zaglądałbym pod hasło „sprzedam dom” .
Jakość samych „ogłoszeń” również woła o pomstę do nieba. Często bez zdjęć, a te nawet gdy się pojawiają, to reprezentują skandaliczną jakość. Jednym słowem – choćbyś chciał, to nic nie zobaczysz. Zdjęcia zdjęciami, wiadomo, trzeba poświęcić na nie trochę czasu. Ale zazwyczaj przydałby się też jakiś opis. „Polecam !!! Dom w trakcie budowy w doskonałej lokalizacji”, bez zdjęć naprawdę nie jest pomocną i zachęcającą informacją .
Jakby tego było mało, większość ofert wystawiają agencje pośrednictwa, które działają równie sprawnie jak przygotowują swoje oferty. Na pytanie do pięciu różnych pośredników odpowiedziała tylko jedna agencja! To się nazywa obsługa. Będąc kompletnie zlanym w przypadku korespondencji e-mailowej, na pewno nie mam ochoty nawet próbować nawiązać współpracę z takimi firmami.
Z tego obrazu nędzy i rozpaczy wyłania się jedna firma, która raczyła odpowiedzieć na moje pytanie (nota bene to ci od tego super precyzyjnego opisu, który cytowałem wyżej)…
Obiekt który Pana interesuje zlokalizowany jest blisko ul. Halera w okolicach aquaparku. Inwestycja została wstrzymana na etapie pierwszej kondygnacji.(zdjęcia w załączniku
Mail przysłał anonim, podpisując się w stopce jedynie danymi kontaktowymi firmy. Załączono aż dwa zdjęcia, po których zorientowałem się, że tą samą nieruchomość widziałem gdzie indziej. Prawdopodobnie wystawioną przez innego pośrednika. Niezrażony, brnę dalej rad, że ktoś w końcu raczył odpowiedzieć. Na początek zadaję proste pytania nie chcąc onieśmielać adresata ich nawałem:
"zlokalizowany blisko ul. Halera" to raczej mało precyzyjna informacja. Proszę o dokładniejsze dane.
Sądząc po zdjęciach, nie jest to chyba nowy budynek - kiedy rozpoczęła się jego budowa?
Jaka jest powierzchnia działki? Czy dysponują Państwo jej mapką?
Tego samego dnia (miłe zaskoczenie) przychodzi odpowiedź:
Inwestycja została wstrzymana ok. 2 lata temu.
Dokładną lokalizacje moge podać dopiero po podpisaniu umowy pośrednictwa.
Cały czas rozmawiam z anonimem. Nadal nie wiem jaka jest powierzchnia działki, ani kiedy rozpoczęła się budowa – dobrze, że przynajmniej wiem, że budynek stoi otwarty od dwóch lat. Sądząc jednak po czarnych plamach grzyba w garażu (widoczny na jednym ze zdjęć) równie dobrze mógłby tak stać od lat dwunastu. Trochę rozdrażniony spłodziłem więc małe pouczenie:
Dziękuję za przesłanie informacji, jednak nadal nie wiem jakie wymiary ma ta działka.
Rozumiem też, że mają Państwo obawy i nie chcą podawać lokalizacji obiektu bez podpisania umowy. Z drugiej jednak strony takie działanie zniechęca mnie jako potencjalnego nabywcę. Wymagają Państwo ode mnie jako klienta poświęcenia czasu i dodatkowych formalności tylko po to bym mógł poznać szczegóły obiektu, który ostatecznie może okazać się dla mnie w ogóle nieatrakcyjny. Z czystej przekory mógłbym zamiast tracić czas na jeżdżenie do was i podpisywanie umów pojechać na Stawki (dzielnica, w której zlokalizowany jest dom – mój przyp.) i odnaleźć tą nieruchomość we własnym zakresie. Warto chyba rozważyć taką ewentualność, bo stanowisko jakie prezentuje wasza agencja, w połączeniu z lakonicznie udzielanymi informacjami, poważnie zniechęcają mnie do korzystania z waszych usług. Mówiąc wprost – nie prezentujecie się w moich oczach jako rzetelna i godna polecenia firma, z usług której skorzystałbym bez obaw.
No i Anonim sprowadził mnie na ziemię. Tzn. już nie anonim, bo chyba ktoś poruszony moim mailem postanowił w końcu podpisać się imieniem i nazwiskiem:
W odpowiedzi na Pana pismo informuję, iż nie chodzi tutaj o obawy obejścia naszego biura lecz o etykę i standardy zawodowe pośredników.
Jesteśmy profesjonalną firmą i nie możemy sobie pozwolić na działanie niezgodne z Ustawą.
"Rozdział II
Standardy zawodowe
§16. Pośrednik świadczy usługę tylko na podstawie zawartej z Zamawiającym pisemnej umowy pośrednictwa z podaniem numeru licencji zawodowej i informacji o ubezpieczeniu zawodowym OC. Zakres czynności pośrednictwa określa umowa."
Pełna treść tutaj: [link].
Choć przyznam że takiego absurdu nie byłem świadomy, to ręce mi opadły. Biedny pośrednik w trosce o standardy wytyczone przez ministra infrastruktury nie może udzielić informacji potencjalnemu klientowi. Przy czym tak się dochowaniem tych standardów przejął, że w trosce o ich nienaruszenie postanowił konsekwentnie nie publikować na stronach internetowych żadnych informacji na temat oferowanej nieruchomości (cytat z oferty wyżej). Nawet imię i nazwisko pośrednika owiane jest tajemnicą. Nie mówiąc już tak kluczowych informacjach jak wielkość działki.
W tym momencie mi się odechciało… no prawdę mówiąc odechciało mi się już wcześniej. Teraz po prostu doszedłem do wniosku, że agencje pośrednictwa same sobie psują rynek. Prawdę pisał Grzegorz Marczak na swoim blogu gdy skarżył się na fatalny stan tej branży. Jak jest „w realu” – póki co chyba nie będę sprawdzać i ewentualne dalsze poszukiwania przeprowadzę na własną rękę. Nie dojdzie jednak do nich prędko, bo z Żoną uknuliśmy plan nowego biznesu w sieci. Pomyślimy, policzymy i pewnie rozważania o nieruchomościach zostaną przełożone na przyszłość. A do tego czasu może pośrednictwo nieco znormalnieje .
Dodaj nowy komentarz