Ubiquity, czyli połącz rozłączone
Jakiś czas temu pisałem, a konkretniej to krytykowałem, pewien projekt badawczy z Mozilla Labs nazwany Aurora. Mówiąc oględnie, nie powiem bym był nim zachwycony. Tym razem jednak Aza Raskinowi z laboratorium Mozilli należą się słowa uznania… choć jak zwykle w moim stylu, nie bez odrobiny krytyki. Zacznę jednak od początku, bo jak wiadomo, porządek musi być. Zapraszam zatem na prezentację tego czym jest Ubiquity - wynalazek, o którym dzisiaj piszę.
A więc w skrócie i przede wszystkim w naszym ojczystym języku. Ubiquity to wynalazek pozwalający w prosty sposób łączyć ze sobą najróżniejsze elementy dzisiejszej sieci. Jego twórca wyszedł ze słusznego założenia, że w zasadzie wszystko czego dzisiaj potrzebujemy z internetu nie jest ze sobą w żaden sposób połączone. Jedyne co mamy do dyspozycji to linki, które niestety nie zawsze wystarczają i nie są szczególnie wygodne - ot przykład dołączania mapy google do e-maila.
Aza Raskin wpadł więc na genialny pomysł zintegrowania wszystkiego w jeden interfejs podłączony do naszej przeglądarki. Dzięki Ubiquity w prosty sposób możemy łączyć ze sobą fragmenty danych z internetu, wyszukiwać potrzebne nam informacje, jak np. prognozy pogody, czy lokalizacje na mapach google. Co jednak najważniejsze, każdy może tworzyć własne zestawy komend ułatwiających mu życie. Wszystko to zaś działa w oparciu o komunikację w naturalnym (czytaj: ludzkim) języku…
Tu właśnie chciałbym dorzucić swoje 3 grosze. Jakkolwiek genialnym pomysłem jest Ubiquity i fantastyczną ideą jest komunikacja z komputerem w ludzkim języku, jest to jednocześnie diabelnie trudne, niewygodne i wręcz niewdzięczne. Jeśli ktoś próbował kiedyś aplikacji do głosowej komunikacji z komputerem ten zapewne wie o czym piszę. Pomińmy jednak interpretację ludzkiego głosu. Nawet zrozumienie zdania „Dodaj ten adres do mojej książki adresowej” nie jest banalnie prostym, bo co jeśli użytkownik jest po prostu leniwy i napisze „Dodaj adres do książki”? A co z innymi językami i gramatyką? Tu zaczynają się już prawdziwe schody. Wszyscy, którzy pamiętają stare dobre czasy pierwszych graficznych gier przygodowych, zapewne kojarzą tytuły takie jak Larry, gdzie polecenia wpisywało się z klawiatury. Do szewskiej pasji mogło czasem doprowadzić zgadywanie właściwej formy gramatycznej, której powinno się użyć, aby bohater wykonał czynność, której od niego oczekujemy. Oczywiście mechanizm działania tamtego rozwiązania zdecydowanie różnił się od tego czym dysponujemy dzisiaj, ale problemy wynikające z interpretacji tekstu są chyba oczywiste? Nie twierdzę oczywiście, że praca nad rozpoznawaniem języka naturalnego nie jest istotna. Czy jednak gotowi jesteśmy by to rozwiązanie stosować w życiu codziennym? Nie sądzę.
Drugi problem, który momentalnie rzuca się w oczy po obejrzeniu prezentacji Ubiquity, to konieczność klepania poleceń z klawiatury. Nie chciałbym być złośliwy, ale chyba nie po to wymyślono interfejs okienkowy by wracać teraz do epoki DOSa? Zwykły użytkownik zapewne nawet nie będzie miał siły żeby uczyć się potrzebnych mu komend, nie wspominając już o czasie potrzebnym na przełożenie ręki z myszy na klawiaturę i wstukanie tego co potrzebne. Nawet ja, który nie rzadko komunikuję się z moimi komputerami poprzez konsolę (czyli wpisując polecenia ręcznie z klawiatury) nie jestem szczególnie zachwycony takim rozwiązaniem.
Jest jednak nadzieja. Sam projekt mimo pewnej toporności w użytkowaniu jest zdecydowanie godny uwagi i na pewno będę śledził jego rozwój. Aza natomiast na swoim blogu sam stwierdził, że interfejs Ubiquity nie jest doskonały. Trochę jednak przeraża mnie wizja, którą on roztacza, czyli wydawanie poleceń w stylu: „Zarezerwuj lot do Chicago na następny poniedziałek z powrotem w środę. Najtańszy. Potem wyślij info do moich przyjaciół i dodaj do kalendarza”. Po prostu nie wydaje mi się abyśmy byli na to jeszcze gotowi, szczególnie biorąc pod uwagę kolosalne problemy powodowane przez różnorodność języków, a co za tym idzie również gramatyki, jakimi posługują się mieszkańcy naszego globu. Do tej pory sam Firefox został przetłumaczony na 46 języków, a przecież tłumaczenie zwykłego tekstu jest dużo prostsze niż tworzenie całego mechanizmu analizującego naturalny język, np. Słoweński. To już jednak jest temat na osobny wpis, który może kiedyś powstanie. Tymczasem przyznam szczerze, w Ubiquity zadowoliłbym się zwykłym, przemyślanym menu kontekstowym, dostępnym natychmiast pod prawym przyciskiem myszy.
Dodaj nowy komentarz