Nietypowy test banków: Część trzecia

W poprzedniej części testu pisałem o BRE Banku i Kredyt Banku. W sumie niewiele ciekawego się działo, poza tym że mieliśmy okazję dowiedzieć się jak nie należy obsługiwać klienta przez telefon. W części trzeciej pora na Invest Bank, Fortis Bank i prawdziwą perełkę: Bank Pocztowy.

Strona internetowa Invest Banku mówiła o usłudze nazwanej Systemem Identyfikacji Płatności Przychodzących – SIPP. Swoją drogą dłuższej nazwy już pewnie nie udało się wymyślić, więc chętnie służę pomocą, np.: Automatyczny System Ekspresowej Identyfikacji Płatności Przychodzących Przelewem – ASEIPPP. Taka nazwa będzie dużo lepsza. Na pewno klient ją dobrze zapamięta i będzie miał świadomość, że identyfikuje ona wyjątkową usługę. No, ale ja nie z wnioskami racjonalizatorskimi miałem dzwonić, a z pytaniem o samą usługę. A więc pytam. Na infolinii.

Zaskakuje mnie miła obsługa, ale niestety towarzyszy jej zero konkretów – zostaję zmuszony podać swoje dane kontaktowe i czekać na telefon od konsultanta. Konsultant oddzwonił w przyzwoitym czasie 12 godzin i podał wszystkie szczegóły. Niestety rozmawiało się dość ciężko ponieważ pan koniecznie chciał przedstawić sposób działania usług, mimo że dwukrotnie dawałem mu do zrozumienia, że wiem na czym ona polega. Mimo to z uporem maniaka starał się przemycić treść informacji dostępnej na stronie banku. W końcu poległem i dałem się facetowi wygadać, bo zmęczyło mnie przerywanie mu i tłumaczenie, że rozumiem jak działa ich Automatyczny System Ekspresowej Identyfikacji Płatności Przychodzących Przelewem.

Z rozmowy z miłym, choć natrętnym panem wynika, że bank jest bardzo elastyczny jeśli chodzi o sposób dostarczania raportów o płatnościach i o to akurat nie muszę się martwić (płatności mogą być przesyłane na wskazany adres e-mail a nawet zapisywane na wskazanym serwerze FTP). Cena za przyjęcie przelewu to rozsądne 0,30zł, a opłata za prowadzenie konta to tylko 30zł. Niestety Invest Bank za przyjmowanie płatności ma zaporową opłatę minimalną na poziomie 200-300zł miesięcznie. Jest to więc usługa dla co najmniej 1000 płatności na miesiąc. Na koniec dostałem bezpośredni numer telefonu do wydziału zajmującego się płatnościami masowymi, który niniejszym przytaczam: 061 66 44 287.

Z Fortis Bankiem poszło dość sprawnie i przyjemnie. Ich usługa nazywa się Automatyczna Identyfikacja Płatności – to chyba jedyna rozsądna nazwa ze wszystkich wydumanych haseł w innych bankach. Wprawdzie na infolinii wiedzieli o co pytam to niestety żadnych szczegółów nie poznałem i od razu odesłano mnie do lokalnego oddziału banku. Tam niestety nie udało mi się uzyskać żadnych informacji na miejscu, ale doradca obiecał w ciągu 15 minut przysłać maila z ofertą. Żeby było śmieszniej, musiał on uzyskać informację z centrali, czyli zrobić to samo co mogłaby zrobić Pani w Call Center… no ale w końcu to nie jej praca. Ona ma odpowiadać tylko na pytania standardowe.

Obiecany mail dotarł w ciągu godziny. W tym momencie zacząłem się przekonywać, że opłata za przyjęcie płatności na poziomie 0,30zł to standard na naszym rynku. Dokładnie taką samą cenę podał Fortis Bank. Dużo atrakcyjniej na tle konkurencji wypada natomiast miesięczna opłata za prowadzenie konta – tylko 20zł. Brak też opłaty abonamentowej za usługę, a plusem jest elastyczna forma dostarczania raportów płatności (np. mailem). Niestety nie ma róży bez kolców. Minimalna opłata miesięczna za korzystanie z usługi to 90zł. Oznacza to tyle, że jest to usługa przeznaczona dla minimum 300 przelewów wchodzących miesięcznie. Oczywiście, można mieć i 100 przelewów, ale wtedy każdy z nich będzie kosztował 0,90zł.

Na zakończenie tego wpisu prawdziwy rarytas – Bank Pocztowy. Jaka jest Poczta Polska, każdy widzi, więc do tego banku podchodziłem z dużą rezerwą. Prawdę mówiąc (mała dygresja) to dość przewrotne. Bank Pocztowy, którego głównym udziałowcem jest Poczta Polska ma w swojej ofercie usługę, która częściowo ma być remedium na fatalny sposób przekazywania wpłat dokonywanych w okienkach pocztowych. Mamy więc konflikt interesów i pewność, że Poczta nie zrobi nic by zmienić fatalną sytuację przelewów okienkowych. Ale wracając do tematu… usługa w Banku Pocztowym nazywa się Pocztowy Collect. Jest dość dokładnie opisana na stronie www, a tuż pod nią znajdujemy linijkę: W każdej chwili możesz skorzystać z pomocy konsultanta dzwoniąc pod numer: 0 801 100 500. Nie zwlekając dłużej zadzwoniłem*:

— Dzień dobry, chciałbym zapytać się o usługę Pocztowy Collect.
— Bardzo przepraszam, ale nie bardzo wiem o co pan pyta… — wyraźnie skonsternowana pani stara się zorientować o co mi chodzi.
— Według informacji na waszej stronie internetowej macie taką usługę identyfikacji płatności. Nazywa się Pocztowy Collect.
— Ale czy to jest usługa dla firm?
— Tak, oczywiście.
— W takim razie musi pan zadzwonić do działu, który się tym zajmuje. Podam numer telefonu …
— W takim razie — wpadam jej w słowo — dlaczego na stronie internetowej, obok informacji o usłudze znajduje się numer telefonu pod który dzwonię?
— Nie wiem proszę pana. Z jakiego jest pan województwa?
— Kujawsko-pomorskie — dałem sobie spokój, bo i tak nic nie wskóram.
— Podam w takim razie numer do Bydgoszczy…

No i tyle się dowiedziałem. Dzwonię więc do Bydgoszczy. Telefon odbiera jakiś facet:

— Dzień dobry, chciałbym zapytać się o usługę Pocztowy Collect.
— To pan się źle dodzwonił. My tu się zajmujemy … — nie ważne czym się zajmują i tak już nie pamiętam.
— Ale ja ten numer dostałem z wszej infolinii…
— Jak pan mówił? Pocztowy Collect? Hmm… Pocztowy Collect… Podam Panu numer telefonu. Tylko za chwilkę bo mi się komputer strasznie muli. Mam włączone skanowanie wirusów i wszystko strasznie wolno chodzi… — wiszę na linii cierpliwie czekając.
— Proszę zadzwonić pod 052 34 99 462 — zatem dzwonię, bo cóż innego mi pozostało? Słuchawkę podnosi pani Mariola Młynarczyk (swoją drogą gorące pozdrowienia dla pani Marioli za chęć pomocy!):
— Dzień dobry, ja chciałbym zapytać się o usługę Pocztowy Collect.
— A co to takiego? — ręce mi opadły, ale jakoś humor miałem dobry, więc twardo brnę dalej.
— Chodzi o usługę automatycznej identyfikacji płatności — rzucam poznanym niedawno terminem w nadziei że pani coś zaświta w głowie.
— …? — zero jarzenia.
— To taka usługa w ramach której ja jako klient dostaję pulę numerów kont na które moi klienci mogą dokonywać płatności. To jest potem automatycznie księgowane na moim rachunku głównym, a ja dostaję raport kto na jakie konto przelał pieniądze. — Staram się streścić w dwóch zdaniach na czym to polega.
— Czy chodzi Panu o subkonta?
— Nie, nie chodzi mi o subkonta. To coś zupełnie innego. Macie tą informację na swojej stronie internetowej.
— Przyznam że zupełnie nie kojarzę o co chodzi. Pan się dodzwonił do działu kredytów — tak mi się przynajmniej wydaje, że był to dział kredytów, ale czy ma to znaczenie? — i ja nie bardzo orientuję się w innych sprawach.
— To może potrafi mi pani powiedzieć gdzie mam zadzwonić żeby się czegoś dowiedzieć? Pani jest już trzecią osobą, z którą rozmawiam.
— No dobrze, spróbuję się czegoś dowiedzieć. Co to za usługa?

W nadziei na cień zrozumienia cytuję fragmenty ze strony internetowej Banku Pocztowego. Pani Mariola nadal nic nie kojarzy, ale obiecuje poszukać informacji i oddzwonić jak się czegoś dowie. Zrezygnowany zostawiam więc swoje namiary. O dziwo Pani Mariola mnie nie olała i oddzwoniła w ciągu kilkunastu minut. Niestety nie miała dobrych wieści. Niczego się nie dowiedziała, ale podała mi kolejne numery telefonów gdzie powinienem szukać szczęścia. Całej rozmowie przysłuchiwała się moja żona. Ja sam byłem już mocno tym wszystkim rozbawiony, ale ona ciskała gromy na prawo i lewo gotowa krzyczeć, że przecież to Bankowi powinno zależeć na kontakcie ze mną i to oni powinni o mnie zabiegać. A w ogóle to niech ta cała pani Mariola zadzwoni gdzie trzeba i powie im że mają się ze mną skontaktować. Trudno nie odmówić jej racji, ja jednak nie miałem serca zamęczać dalej pani Marioli (w końcu wykazała się zrozumieniem, pomogła, a nawet przeprosiła), obiecałem sobie jednak że będzie to już ostatni telefon. Dzwonię więc (052 34 99 737) – na drugim końcu kabla odzywa się pan Stanisław Żebrowski:

— Dzień dobry, chciałbym zapytać się o usługę Pocztowy Collect, czy jest pan zorientowany w temacie? — zaczynam dziarsko, choć bez nadziei na sukces.
— Oczywiście. Co chciałby pan wiedzieć? — Nareszcie! Jesteśmy w domu!

Pan Stanisław wysłuchał mnie i obiecał przesłać ofertę mailem. Przyszła zgodnie z obietnicą, ale zawierała dużo wodolejstwa, a mało konkretów… (11 stron tekstu tylko po to by zawrzeć dwie linijki tekstu z cenami za usługę). O dziwo oferta Banku Pocztowego okazuje się być najlepsza! Niskie ceny (0,19zł za przyjęcie płatności i tylko 20zł za prowadzenie konta – żadnych opłat minimalnych), dzienne raporty przesyłane są automatycznie, a do tego dostępne są opcjonalne narzędzia w cenie 100zł miesięcznie do przeglądania archiwum i generowania dodatkowych raportów i analiz. Zaskoczony tak dobrą ofertą poprosiłem jeszcze o przesłanie przykładowego pliku z raportem, żeby móc zobaczyć jak moglibyśmy zrealizować import danych do naszego systemu informatycznego. Plik przyszedł niemal od razu razem z pełną specyfikacją. Okazało się że jest bardzo prosty w interpretacji i możemy go bez trudu zaimportować.

Niestety, całkiem przypadkiem dzień później odkryłem haczyk towarzyszący ofercie Banku Pocztowego – opłata za prowadzenie konta (25łz) nie obejmuje dostępu do konta przez internet (to przecież standard w dzisiejszych czasach!). Jest to usługa płatna dodatkowo, która kosztuje, bagatela 40zł! Gdyby nie ten ukryty koszt (nie wyobrażam sobie latać co kilka dni na pocztę żeby zlecić przelew) byłaby to najbardziej atrakcyjna oferta ze wszystkich. To jednak niestety nie koniec złych wieści. Z panem Stanisławem rozmawiało mi się bardzo dobrze, więc postanowiłem zapytać czy nie dałoby się zlecić stałego przelewu (np. cotygodniowego), który przekazywałby 100% środków na nasze główne konto firmowe. To w zasadzie załatwiłoby sprawę i dostęp przez internet do konta bankowego w Banku Pocztowym byłby zbędny… Pan Stanisław wprawdzie obiecał dowiedzieć się czy takie rozwiązanie byłoby możliwe, niestety umilkł i od tego czasu więcej się do mnie nie odezwał.

* Treści rozmów nie są przytoczone co do słowa. Skróciłem je i zredagowałem starając się przytoczyć ogólny sens i atmosferę rozmowy.

(drobna) rehabilitacja Banku Pocztowego

Zadzwonił dzisiaj do mnie pan Stanisław z Banku Pocztowego z pytaniem odnośnie mojej decyzji. Byłem wtedy już niemal na 100% zdecydowany na ofertę innego banku… Tymczasem pan Stanisław usłyszawszy że boli mnie trochę to 40zł miesięcznej za dostęp do konta przez internet zaproponował mi nawet 50% rabatu, jeśli tylko prześlę mu jakiegoś sensownego maila, którego mógłby wykorzystać jako argument do takiej obniżki.

Teraz oferta Banku Pocztowego zrobiła się już na prawdę bardzo atrakcyjna i zacząłem ją na nowo rozważać  

Z ciekawości zajrzałem sobie

Z ciekawości zajrzałem sobie do cennika tego banku pocztowego i tam żadnych opłat za dostęp przez internet nie ma. Czyżby koleś nabijał cię w butelkę?

Cennik "korporacyjny"

Zajrzyj sobie do cennika "korporacyjnego". Tam już nie jest tak różowo - innymi słowy golą za wszystko co się tylko da i to nie mało  

No ale nic to, zobaczymy. Wysmarowałem do nich ładnego maila, może coś w tej sprawie drgnie. Dobrze by było, bo przelewy przychodzące w Banku Pocztowym są bardzo tanie i są dość elastyczni jeśli chodzi o raportowanie wpłat. Przykładowo jako jedyni oferują je w formacie XML.

Pingback

[...] tapecie był już BRE Bank i Kredyt Bank, ostatnio pisałem o Invest Banku, Fortis Banku i moim ulubieńcu – Banku Pocztowym. No prawie ulubieńcu bo ostatnio przebił go BOŚ. Ale o nim potem. Na razie będzie o Deutsche [...]

Pingback

[...] tyle jeśli chodzi o same banki, jednak to nie koniec moich bojów. W trzeciej części pisałem o Banku Pocztowym i jego ofercie. Ostatecznie dostałem od nich jeszcze bardziej atrakcyjne warunki – najwyraźniej [...]

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nigdy nie zostanie udostępniona publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Niestety spamerzy za wszelką cenę starają się zrobić z sieci jeden wielki śmietnik. To powinno ich trochę zniechęcić.
Image CAPTCHA
Przepisz tekst widoczny na obrazku.