Nietypowy test banków: Bank zabiera głos
Dokładnie tak! Okazuje się że nie tylko ja czytam tego bloga . Zaglądają na niego również pracownicy banków – w tym pani Karolina z BRE Banku, która po lekturze mojego wpisu napisała do mnie maila. Cieszę się, że taki gigant pochylił się nad moim skromnym blogiem, szkoda tylko że w tak niezręcznych okolicznościach.
W zasadzie maila z BRE mógłbym skwitować wzruszeniem ramion, a panią Karolinę odesłać do testerów zajmujących się serwisem iBRE. Jednakże jako, że sam maczam palce przy produkcji oprogramowania to wiem, że to bardzo ciężka i niewdzięczna praca. Dlatego postanowiłem nieco pomóc działowi IT BRE Banku. Przy okazji proszę panią Karolinę o informację, komu przesłać fakturę za konsultacje.
Nie będę cytował maila wprost, bo w sumie nie ma za bardzo czego cytować. Pani Karolina na wstępie dziękuje za zasadniczo dobrą ocenę, pracowniczej, znajomości produktu. Chwalić było co, bo pracownicy Banku pod tym względem spisali się na medal. Oczywiście dalej nie jest już tak różowo, bo pani Karolina ma wątpliwości co do mojej ostrej opinii na temat (mówiąc oględnie) fatalnego interfejsu użytkownika platformy transakcyjnej BRE banku. Parafrazując wypowiedź Pani Karoliny będę tak miły i pokażę błędy, które zawiera interfejs .
Moje doświadczenia opierają się na kontakcie z wersją demonstracyjną platformy iBRE, dostępną dla każdego na stronie Banku. Jak ktoś ma wątpliwości co do mojej oceny – może sprawdzić sam. Zatem jedziemy (na Firefoksie 3.5, chyba że zaznaczone inaczej):
- Safari for Windows 4: Tu nie da się pracować w ogóle – po zalogowaniu widać ekran główny konta, ale po kliknięciu w którąkolwiek z pozycji menu serwis raczy nas komunikatem: „Praca w iBRE jest możliwa tylko przy użyciu pojedynczego okna przeglądarki. Zaloguj ponownie.” – fantastycznie. Tylko że ja cały czas „pracowałem” w jednym oknie i tej samej zakładce.
- Po dokonaniu eksportu danych nie da się wrócić do listy rachunków – w zasadzie to nie da się zrobić nic bo cały interfejs się blokuje. Można jedynie w nieskończoność eksportować sobie te same dane. Oczywiście nie można kliknąć przycisku „wstecz” w przeglądarce bo serwis raczy nas komunikatem: „Przyciski "Powrót" i "Odśwież" nie są dozwolone. Prosimy o używanie tylko przycisków aplikacji.” Trzeba więc logować się od nowa. Prawdę mówiąc to ograniczenie wynika chyba tylko z lenistwa programistów. Dla wielu osób to po prostu odruch – gdy coś nie działa lub znajdą się nie tam gdzie chcieli – po prostu klikają „wstecz”.
- Dokładnie ta sama sytuacja powtarza się przy pobieraniu wyciągów. Tu jednak nie wiedzieć czemu nie można wybrać formatu pliku z wyciągiem.
- Brakuje UTF-8 jako jednego z formatów kodowania znaków dla plików eksportu, a to przecież dzisiaj standard.
- Jeszcze o „ekranie” eksportu danych – Czym różni się przycisk „Eksportuj” (po prawej stronie ekranu) od wybrania w polu select opcji „eksport” i kliknięciu w przycisk „Ok” (po lewej stronie ekranu)? Podobne dublowanie funkcji pojawia się praktycznie wszędzie.
- Dlaczego eksportowanie raportu wymaga otwarcia osobnego okna przeglądarki? Każda normalna przeglądarka internetowa takie okno zablokuje zmuszając użytkownika do wykonania dodatkowych kliknięć. Nawet więcej – w przypadku Internet Explorera 8 w ogóle nie uda się wyświetlić takiego okna, chyba że zezwoli się na wyświetlanie wyskakujących okien dla całego serwisu.
- Internet Explorer 8: Po kliknięciu w przycisk eksportu danych oczywiście okno pop-up zostaje zablokowane, ale oprócz tego pojawia się komunikat: „Błąd strony sieci Web: Wiersz: 638 Błąd: 'downloadWindow' jest pusty lub nie jest obiektem”. Oczywiście interfejs również się blokuje.
- Lista kontrahentów -> zapisz jako SEPA: Podanie nazwy skróconej, która już istnieje powoduje wyświetlenie komunikatu o błędzie, z którego za diabła nie da się wywnioskować, że przyczyną błędu jest podanie nazwy skróconej, która jest już używana dla innego kontrahenta: „Filtr zawiera błędne wartości, które oznaczono[?]:Przy ikonach widnieje dokładny opis błędów.” Dopiero najechanie kursorem na ikonę znaku zapytania nieco rozjaśnia sprawę. Ale dlaczego zmuszać użytkownika do polowania na mikroskopijne ikonki?
- Obsługa jest nieintuicyjna. Klikam w listę rachunków, potem w dowolny rachunek bo spodziewam się tam znaleźć jego historię. Ale gdzie tam. Mogę jedynie przypisać temu rachunkowi alias bądź wywołać polecenie „Start” i „Stop”. Przy okazji – opis polecenia „Start” jest zniewalający : „START-Rachunek powoduje usunięcie atrybutu STOP-Rachunek, co skutkuje zezwoleniem na wykonywanie się transakcji z rachunku.”
- Prawdę mówiąc do teraz nie wiem jak obejrzeć historię rachunku. Udało mi się jedynie wyeksportować „coś” co historią na pewno nie jest, bo wygląda tak: „01/02/2008;94114010100000579019005001;3196,08;PLN”. Znalazłem też listę zleceń, ale gdzie u diabła znajdę choćby historię wpłat? Pomoc dostępna na stronie twierdzi, że te dane powinny być właśnie tam gdzie się spodziewałem, czyli na stronie ze „Szczegółami rachunku” pod przyciskiem „Pobierz historię”… ale takiego przycisku nie ma!
- Dwukrotnie po zalogowaniu się do serwisu nagle ni stąd ni zowąd język interfejsu zmienił się na angielski.
- Mechanizm podawania dat w interfejsie otwiera dodatkowe okna – tak jakby nie można było tego zrobić CSS'em i JavaScriptem (bez którego strona i tak nie działa). O dziwo te okna w przeciwieństwie do bezsensownych okien przy eksporcie danych nie są blokowane przez przeglądarkę.
Wypisanie tych wszystkich „usterek” zajęło mi więcej czasu niż ich znalezienie. Aż strach pomyśleć co by było gdybym z systemem iBRE spędzał więcej czasu i uzależnił od niego działanie swojej firmy.
Oprócz pytania obłędy pani Karolina pozwoliła sobie zanegować stwierdzenie „przedpotopowy interfejs” chwaląc się jednocześnie, że system iBRE otrzymał w 2009 roku nagrodę w konkursie Europrodukt i medal europejski. No więc cóż z tego, że otrzymał (strona internetowa Europroduktu nie podaje żadnego uzasadnienia decyzji jury, podobnie strona z laureatami medalu europejskiego)! Jury chyba najwyraźniej nie sprawdziło jak działa ów system, bądź dostało do dyspozycji zupełnie co innego niż to co jest dostępne jako wersja demo na stronie BRE Banku.
Jeszcze słowo o kanałach dostępu jakie oferuje BRE Bank. Jednym z nich jest właśnie iBRE, który opisałem wyżej. Drugim jest podobno rewolucyjna platforma iBRE Connect, którą wspomniałem w swoim wcześniejszym wpisie, a korzystanie z której ma sporo kosztować. Skoro czytają to pracownicy Banku, to chciałbym coś przekazać, jako niedoszły klient. Pobieranie opłaty za coś takiego (niech to nawet będzie super-duper-uber aplikacja), to czysty absurd! To tak jakby moja firma (drukujwspomnienia.pl) kazała sobie płacić nie tylko za wykonanie fotoksiążki, ale również za używanie programu do jej przygotowania.
Jak widać z tego co napisałem błędy są, a usability leży i kwiczy. No i ten koszmarny wygląd! Interfejs iBRE nie tylko nie widział testera. Nie miał też chyba do czynienia z żadnym grafikiem. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja potrafię zaakceptować to, że ktoś może nie umieć czegoś zrobić, nie mieć czasu albo pieniędzy na testerów, programistów czy profesjonalnych grafików. Rozumiem, że w małych firmach często te wszystkie funkcje pełni jedna osoba i to potrafię wybaczyć i się nie czepiać. Ale na dziadka Einsteina, chyba nie może tak być w przypadku banku, którego kapitał zakładowy wynosi 118 763 528,00 zł! Słownie: sto osiemnaście milionów, siedemset sześćdziesiąt trzy tysiące, pięćset dwadzieścia osiem złotych.
Cieszę się, że tak duża instytucja jak BRE Bank wsłuchuje się w „głos ludu” i mam nadzieję że na słuchaniu się skończy. Wprawdzie klientem BRE Banku nie zostałem, ale gdybym tam kiedyś wrócił, to chciałbym zastać iBRE w nieco lepszej kondycji .
mBank czyli BRE czyli Commerzbank
Wymieniona w temacie korporacja pewnie dlatego wychwyciła wpisy na Pańskim blogu ponieważ ostatnio ma miejsce mobilizacja klientów tych banków z racji nieuczciwego traktowania ich przez te banki (nabici w mBank, itd.).
Sporo pracowników i kto wie czy nie prywatne firmy mają pewnie zadanie monitorować i reagować na takie wpisy.
Po czasie skojarzyłem, że
Po czasie skojarzyłem, że Pani Karolina była jedną z osób, która była obecna podczas mojego spotkania w BRE Banku w sprawie tych przelewów masowych. Ale nie sądzę by trafiła do mnie bezpośrednio w wyniku naszej rozmowy .
Co do całej akcji nabijania - to kompletnie odmienna sprawa. Ja osobiście nic do Banku czy BRE jako takiego nic nie mam, choć też miałem kiedyś umowę, według której oprocentowanie było regulowane decyzją zarządu.
Po co to wszystko?
Banki i tak mają głeboko naszą troskę o funkcjonalność ich serwisów… wiele razy zgłaszałem poprawki czy sugestie, niektóre mogły by być przełomowe.
Niestety zawsze kwitowane były lakoniczną zwrotką że się nie da ale ropatrzą.
Mijają lata a nic się nie zmienia… ogólnie technika małych kroczków.
Może dajmy sobie spokój z tym wytykaniem błędów, oni mają najwyraźniej dość własnych problemów żeby zajmować się naszymi innowacyjnymi pomysłami.
A pieniądze najlepiej przewozić pocztą konną z banku do banku - na pewno było by szybciej… te weekendowe księgowania 72h na przelew między bankami to zakrawa na dowcip stulecia… niech mi który powie że mamy XXI wiek to go wyśmieję… w bankach panuje głębokie średniowiecze - jak na możliwości które daje współczesna technika. Oby do 2012 a potem będzie z górki…
Nie chodzi o sugestie
Zdaję sobie sprawę z tego, że są nikłe szanse na to, że ktoś z banku do tego teraz przysiądzie i zrobi jak trzeba. Ten post jest bardziej konkretną odpowiedzią na pytanie zadane mi przez Panią Karolinę z BRE Banku. Miała wątpliwości co do mojej oceny ich systemu i prosiła o wyjaśnienie.
banki
hsbc prosty serverside interfejs, taki ludzki ponad 4 lata od nich biore wszystki, szybka realizacja i niesamowicie elastyczni dla klienta, rowniez biznesowego
Pracowałem w grupie BRE.
Pracowałem w grupie BRE. Wcześniej projektowałem systemy zabezpieczeń. Gdy zgłosiłem lukę w zabezpieczeniach zostało to potraktowane tak: "musiał by jeszcze ktoś wiedzieć o tej luce aby ją wykorzystał"… i dalej do roboty codziennej…
Dodaj nowy komentarz