Kurier nie pasuje, Poczta za droga, więc on chce paczkomat
Czytuję różne blogi związane z biznesem – w końcu to temat bardzo mi bliski . Dzisiaj miałem okazję przeczytać dość dziwny wpis na blogu Pawła Fornalskiego. Paweł zazwyczaj pisze ciekawie, jednak zawsze robi to tak by przemycić w treści jakąś wzmiankę o swojej platformie e-commerce. Nie mam o to pretensji, w końcu to jego blog i robi na nim co che, ale dzisiejszy wpis zdziwił mnie bardzo.
Można by pomyśleć, że Paweł jako osoba maczająca palce w dużej i z tego co widuję w sieci, dość popularnej platformie, nigdy nie miał do czynienia z obsługą sprzedaży od strony nie klienta a przedsiębiorcy. Skąd ten wniosek? W swoim dość długim wpisie Paweł zaczyna snuć czarną wizję poczynając od słów. Aktualna sytuacja na rynku przesyłek kurierskich poważnie spowalnia rozwój branży e-commerce. Już samo to zdanie wydaje się brzmieć co najmniej dziwnie. Ale rzut oka dalej – gdzie Paweł wiesza psy na Poczcie Polskiej. W sumie standard, bo sam też mógłbym trochę złośliwości o nich napisać (i od jakiegoś czasu zbieram się, żeby to zrobić).
Po chwili lektury jednak wszystko zaczyna się klarować, ponieważ Paweł w dalszej części pisze o paczkomatach InPost i ich zaletach… oraz o promocji jaką udało mu się przygotować wraz firmą InPost dla „klubu elitarnych klientów” IAI-Shop. Chciałem zwięźle i krótko napisać, że taki wpis, to już czysta propaganda, że owszem argumenty za paczkomatami są, ale ten początek. Ten potworny wstęp, który nie daje mi spokoju. No i napisałem. Komentarz tak długi, że darmowy blox, na którym wisi blog Pawła nie chciał go przełknąć. Zatem moje trzy grosze na temat przesyłek w e-commerce możecie przeczytać poniżej.
Po lekturze wpisu Pawła, można odnieść wrażenie, że z kurierów lepiej nie korzystać wcale (chyba że jest mus), a pocztę to już w ogóle omijać szerokim łukiem. Tak jakby w kwestii przesyłek kurierskich nie bardzo był zorientowany w temacie, albo po prostu, jak napisał inny komentujący, uprawia on propagandę. Aktualnie korzystamy z trzeciej już firmy kurierskiej. Jest to w tej chwili UPS. Jestem bardzo zadowolony z tego co oferują i następne dwa akapity na pewno dadzą temu wyraz W skrócie mogę powiedzieć tylko tyle, że to prawdziwe mistrzostwo świata.
Przy umowie na większe ilości przesyłek, ceny (ubezpieczonych!) przesyłek mamy niższe niż za paczki pocztowe. Przesyłki cięższe mamy w ogóle w śmiesznie niskiej cenie w porównaniu do Poczty. Gwarantowany termin dostawy następnego dnia roboczego. Trzykrotna próba doręczenia przesyłki w cenie – nie ma więc absurdalnych sytuacji z kursowaniem 30 kilometrów po przesyłkę, jak straszy Paweł. Poza tym można zamówić dostawę do południa, więc nie ma ryzyka, że zamówi się przesyłkę do pracy a kurier przywiezie ją po 18:00. Taka przesyłka jest droższa, ale dostępna. Zawsze kontaktują się z nami jeśli jest problem z doręczeniem. Była tylko jedna wpadka „bo kurierowi się nie chciało”, ale zaraz po naszej interwencji kurier został przywrócony do pionu przez swojego kierownika, a klient dostał paczkę tam gdzie mu było wygodnie, z przeprosinami od szefa lokalnego oddziału UPS. Przesyłki zwrotne można zgłaszać automatycznie, nawet do 15:30 i zostaną odebrane jeszcze tego samego dnia.
Do tego dochodzi pełna automatyzacja usług. Oprogramowaliśmy sobie system tak, że wszystko odbywa się automatycznie – od generowania listów przewozowych, przez ich druk, a potem sprawdzanie statusów przesyłek. W każdej chwili w naszym systemie widać gdzie jest dana przesyłka (a więc i zamówienie). Gdy zostanie odebrana, wiemy kto konkretnie (nazwisko) ją odebrał (wymagający mogą nawet pobrać skan podpisu odbiorcy). Nawet do wpłat za pobrania dostajemy osobne raporty z dokładnym rozbiciem na przesyłki, kwoty i adresatów – wystarczy je zaimportować do systemu księgowego (pliki CSV).
Dla prowadzącego sklep to czysta poezja ułatwiająca wręcz niewyobrażalnie obsługę zamówień. Inni są całe lata świetlne z tyłu. Cała automatyzacja jest w standardzie, bez żadnych dodatkowych opłat. Tyle jeśli chodzi o kurierów.
Teraz Poczta. Fakt jest dużo gorzej niż w przypadku firm kurierskich, bo nie ma absolutnie żadnej kontroli nad tym co się dzieje z przesyłkami. Wartościowe paczki są absurdalnie drogie. Ale po podpisaniu umowy z pocztą można liczyć na skrawek automatyzacji, a to przy większej ilości przesyłek jest nie do przecenienie. Etykiety można sobie generować samemu i nadawać przesyłki bez stania w kolejce i bez płacenia (specjalne bezkolejkowe punkty odbioru i zbiorcze faktury na koniec miesiąca). Za dopłatą poczta sama przyjedzie odebrać paczki. Dopiero co wdrożyliśmy te rozwiązania i jak na Pocztę Polską, to całkiem nieźle się sprawdzają. Ból stanowi jednak bezsensowna papierologia, która musi temu towarzyszyć (każda partia paczek to dodatkowe podwójne zestawienie w rozbiciu na rodzaje przesyłek), ale jest o niebo lepiej niż z bieganiem do okienka. Poza tym poczta teraz testuje śledzenie przesyłek. Jak dobrze to rozegrają to ich notowania skoczą w górę jak rakieta. I to nie tylko w moich oczach.
A InPost. Ech, szkoda gadać. Gdy ostatnio przedstawili nam ofertę to okazało się, że wcale tak fajnie nie jest. Na przysłowiową „wioskę” przesyłki nie są doręczane wcale, lub są doręczane bodaj raz na tydzień. A jak adresata nie będzie w domu? No to dopiero wtedy jest problem. A przecież zakupy w internecie bardzo często robią osoby nie mające dostępu do „cywilizacji” w postaci hipermarketów i galerii handlowych. Nie zrozumcie mnie źle – ja bardzo bym chciał żeby Poczta Polska miała konkurencję – to jest jak najbardziej potrzebne nam wszystkim, ale tak jak Poczta jest lata świetlne za UPS tak InPost jest za Pocztą Polską.
Zresztą mamy tutaj problem natury logistycznej – paczkomaty nie są dostępne wszędzie, podobnie jak zwykła usługa doręczenia przesyłki. Trzeba więc na poziomie sklepu różnicować usługę terytorialnie, a to z kolei wprowadza zamęt w głowach klientów, którzy nie dość, że nie mają pojęcia co to InPost, to jeszcze musieliby wybierać między nim, Pocztą, a kurierem. Poza tym nierzadko utożsamiają priorytetową przesyłkę pocztową z superekspresem. Przykład: gdy wprowadziliśmy usługę ekspresowej realizacji zamówienia w dwa dni robocze, w pierwszym miesiącu trafiły nam się trzy osoby, które zapłaciły za ekspres po czym wybrały dostawę pocztą. Przyznam szczerze, że nikt z nas w ogóle nie pomyślał o tym, że ktokolwiek może tak głęboko wierzyć w niezawodność i terminowość Poczty Polskiej. Musieliśmy wyłączyć możliwość wyboru przesyłki pocztowej dla zamówień ekspresowych.
Ale rozpisuję cały czas o przedsiębiorcach ale jak to jest z klientami? Ano tak, że aktualnie w drukujwspomnienia.pl klient za przesyłkę pocztową i kurierską płaci tyle samo (teraz po podpisaniu umowy z Pocztą to się trochę zmieni, ale nieznacznie). 71% przesyłek to przesyłki kurierskie. A gdyby pominąć drobne zamówienia (do 50zł), które mają opcjonalną tańszą przesyłkę pocztową, to przesyłki kurierskie stanowiłyby 86% wszystkich przesyłek wysyłanych przez naszą firmę. Takie są fakty jeśli chodzi o mój biznes. Myślę, że InPost będzie musiał jeszcze się bardzo napracować żeby to zmienić, czego oczywiście gorąco mu życzę .
wow
wow, ładnie to wszytko ująłeś i w dodatku z taką dokładnością
nie mniej jednak ja wierzę, że pomysł z paczkomatami jest udanym pomysłem i będzie się rozwijał w szybkim tempie
Paczkomaty tak, ale jeszcze nie dla e-commerce
Jak już pisałem - będę dopingował każdej firmie będącej konkurencją dla Poczty Polskiej. Jednak mimo to uważam, że paczkomatów na dzień dzisiejszy nie można traktować jako realnego rozwiązania dla e-commerce.
To skoro już wprowadzacie
To skoro już wprowadzacie takie fajne "narzędzia" to będziecie mogli sobie zmierzyć ile czasu faktycznie zajmuje poczcie doręczenie przesyłki. Klienci będą mieli ogląd no i może skończy się gadania, że "mi to paczka zawsze dwa tygodnie idzie"
Mnie też to ciekawi. Szkoda
Mnie też to ciekawi. Szkoda tylko, że dokładny czas będziemy znali tylko dla przesyłek pobraniowych
Dodaj nowy komentarz